Strona 4 z 4

The one with blasts from the past

: 2023-08-31, 01:45
autor: Isaak Costas
- Ellie, przestań, proszę cię - wiedział, że określili sie bez określania, wiedział, że mieli powiedzieć Callie, ale to wszystko… to go przytłoczyło. Kurewsko przytłoczyło i Isaak po prostu się w tej relacji zgubił zbyt mocno. - Nie, boże, nigdy nie byłaś moją kurwą. Byłaś… Ellie. Po prostu moją Ellie. Nie kurwą, tamta była kurwą - aż dłonią pokazał na przestrzeń, jakby ta dziwka mentalnie gdzieś tutaj była. Nienawidził tego, jak łapała go zawsze za słówka. Wkurwiało go to niemiłosiernie, chociaż w tym momencie nie wyglądał na wkurwionego tylko mocno rozzżalonego. Upił się trochę za mocno, do tego płacząca Callie i teraz jesteś ta rozmowa… za dużo, jak na jeden wieczór. Zdecydowanie.
- Nie, nie dziwię ci się, ale… zrozum, że chciałem to jakoś ogarnąć - nie powiedział nawet, że chciał to naprawić, bo i to słowo było zbyt poważne dla jego mózgu. On chciał… bardzo wiele. A przede wszystkim chciał ją, chociaż chujowo mu szło ułożenie tego wewnętrznie.
- Ale będę to mówić, bo ten czas był cudowny. Obojgu nam było cudownie, dobrze to wiesz. Nie chcę żałować jednego z najlepszych okresów w moim życiu. I ty też tego nie żałujesz, mówisz tak ,bo jesteś na mnie wściekła. Ale może… możemy to jakoś zmienić. Proszę, Ellie - szeptał, patrząc jej ze smutkiem w oczy.

The one with blasts from the past

: 2023-08-31, 01:54
autor: Elaine Townsend
Skoro go przytłoczyło, mógł jej o tym powiedzieć, mogli to przegadać, bo rozmawiali niemal o wszystkim, gdy więc kazał jej przestać, odetchnęła głęboko, masując sobie skronie. Jak mu powiedzieć, jak bardzo ją zranił bez faktycznego powiedzenia, co niemalże zrobiła. Jak mu powiedzieć, że gdyby nie Ted, to w tym momencie by nawet nie miał z kim przeprowadzać tej rozmowy?
– Może i byłam twoją, Ellie, ale ty nigdy nie byłeś w pełni mój, skoro pozwoliłeś sobie na coś takiego. Zresztą, to już przeszłość – wzruszyła ramionami. Bo fakt, ona była jego, ale czy on był kiedykolwiek prawdziwie jej, skoro ją zdradził?
– Ale nie ogarnąłeś, a teraz jest za późno na ogarnianie czegokolwiek – wzruszyła ramionami, obejmując się rękoma, jakby potrzebowała własnego, mentalnego wsparcia.
– Może to był najlepszy okres w twoim życiu, nie będę ci mówić, że masz go żałować, masz prawo tak to widzieć – uniosła dłonie w poddańczym geście. – Nie mówię tego, bo jestem wściekła, żałuję cholernie, bo straciłam przyjaciela i faceta, na którym cholernie mi zależało, którego… – urwała, uświadamiając sobie, co omalże nie wymsknęło się z jej ust kochałam, może nadal kocham … uwielbiałam całym sercem – dokończyła to zdanie. – Ale nie widzę możliwości zmiany. Przykro mi, że tak się wszystko między nami skończyło – odparła, zaciskając usta. I naprawdę było jej przykro. Cholernie przykro.